Dwa kompletne przemówienia na święto strzeleckie: proklamacja nowego króla w pełnym namiocie oraz mowa uroczysta na Kommers z okazji 125-lecia. Bractwo, imiona i liczby są zmyślone, dramaturgia i protokół prawdziwe. Kolejność powitań, długość i trzy główne okazje do mowy tłumaczy strona przemówienie na święto strzeleckie.
Przykład 1: Proklamacja nowego króla kurkowego
Sytuacja: namiot festynowy w sobotni wieczór, prezes Bractwa św. Huberta ogłasza wynik, namiot czeka na nazwisko od popołudnia.
Szanowne Królewskie Moście, dostojni goście honorowi, drogie bractwa zaprzyjaźnione, droga rodzino strzelecka!
O 14:02 ptak jeszcze wisiał. O 17:51 już leżał. Pomiędzy: 246 strzałów, jedenastu kandydatów, dwie przerwy z powodu burzy i orzeł z drewna topolowego, który bronił się jak nikt od dawna. Nasz budowniczy ptaka, Herbert, przyznał przed chwilą, że w tym roku wziął twardsze drewno. Herbercie, omówimy to w poniedziałek na zarządzie.
Zanim wymienię nazwisko, dziękuję ustępującej parze królewskiej. Ralf i Simone, przez cały rok braliście udział w każdym wydarzeniu, 31 wystąpień, od powiatowego święta strzeleckiego po popołudnie dla seniorów, a Simone przetańczyła przy tym, według własnych obliczeń, trzy pary butów. Wasz rok kończy się dziś. Wasze miejsce w kronice zostaje, a zaraz potrójny wiwat należy się i wam.
A teraz do nowego króla. Zdradzę tyle: był już młodym strzelcem, gdy niektórych w tym namiocie nie było jeszcze na świecie. Już raz, w 1998 roku, mierzył do ptaka i chybił o trzy strzały. A dziś po południu o 17:50 wcisnął żonie telefon do ręki i powiedział: „Potrzymaj. Teraz albo nigdy”.
Ptaka zdjął z drążka 246. strzałem i przez rok panuje nad Bractwem św. Huberta: nasz mistrz strzelecki Dieter Kampmann!
Dieterze, przez 27 lat uczyłeś innych, jak trafiać. Dziś pokazałeś to wszystkim. Wystąp ze swoją królową Petrą, srebro królewskie czeka.
A teraz wszyscy razem, namiot wie, jak to się robi: nasza nowa para królewska, Dieter i Petra, hipp hipp, hurra! Hipp hipp, hurra! Hipp hipp, hurra!
Dlaczego to działa: Pierwsze zdania budują napięcie godzinami i liczbą strzałów, nie podając nazwiska. Ustępująca para królewska dostaje swój własny moment przed nowiną, a 31 wystąpień to konkretny dowód królewskiego roku. Trzy wskazówki co do osoby każą namiotowi zgadywać i piętrzą się aż po cytat ze strzelnicy. Nazwisko pada w najpóźniejszym możliwym miejscu, jako gramatyczna kropka zdania. Potem jedna myśl porządkuje puentę, mistrz strzelecki sam trafia, a prezes organizuje wiwat, zamiast zostawić go przypadkowi.
Przykład 2: Mowa uroczysta na Kommers z okazji 125-lecia
Sytuacja: uroczysty Kommers z pocztami sztandarowymi i gośćmi honorowymi, prezes wygłasza mowę; tu część główna przed blokiem odznaczeń.
Dostojne Królewskie Moście, szanowny panie burmistrzu, drogie poczty bractw zaprzyjaźnionych, drogie siostry i drodzy bracia strzeleccy!
3 maja 1901 roku 21 mężczyzn zasiadło w gospodzie Klünder i założyło to bractwo. Protokół tamtego wieczoru wciąż istnieje. Pierwszy wpis nie dotyczy statutu. To rachunek za napoje na 4,80 marki. Tak uczciwie zaczyna się historia. Siedem z 21 ówczesnych nazwisk siedzi dziś wieczorem znów na tej sali.
125 lat później świętujemy na błoniach, które należą do bractwa od 1953 roku. Trzy epizody z tego czasu, więcej ten wieczór nie potrzebuje.
- Bractwo przetrwało wojnę, ale karabiny są skonfiskowane, strzelać nie wolno. Ptaka strąca się więc ręcznie, drewnianymi kulami i z trzymetrowego rozbiegu. Królem został Heinrich Strotmann, parobek w gospodarstwie Vielhaberów, a starzy jeszcze przez dziesięciolecia opowiadali, jak głośne było to święto. Było mało. Znów było święto strzeleckie. To wystarczyło.
- Hala. Koszt budowy wyniósł 240 000 marek, a bank zażądał poręczenia od każdego członka zarządu. Podpisała cała siódemka. W dzienniku budowy jest 4100 godzin pracy własnej, każda z nazwiskiem. Murarz Franz Budde przepracował ich 380 i na wiechowaniu oświadczył, że nigdy więcej nie chce widzieć kielni. W następną sobotę i tak znów stał na rusztowaniu. Kto dziś świętuje w tej hali, świętuje w wolnych wieczorach 130 członków.
- Gisela Brinkmann jako pierwsza kobieta zestrzeliwuje ptaka. Były wtedy dyskusje w zarządzie; byłem przy tym i z uprzejmości milczę o szczegółach. Gisela siedzi dziś tam, przy stole honorowym. Od 1997 roku wstąpiło 84 nowych członków, prawie połowa to kobiety. Ten jeden strzał zapewnił bractwu następne 30 lat.
A jutro? Nasza sekcja młodych strzelców liczy 19 członków, pięć lat temu było ich siedmiu. Za tym stoją trenerzy, którzy w każdy czwartek są w hali, zimą przy dwunastu stopniach. Jeśli to bractwo będzie obchodzić 150-lecie, to właśnie dzięki takim czwartkom.
Wznoszę kieliszek: za tych 21 z gospody Klünder, za 125 lat i za wszystkich, którzy przyjdą po nas. Niech żyje nasze bractwo! Niech żyje! Niech żyje!
Dlaczego to działa: Powitanie trzyma kolejność, najpierw majestaty, tak jak każe strzelecki protokół. Założenie opowiedziane jest przez rachunek za napoje, znalezisko z archiwum zamiast obowiązkowej linijki z kroniki, a siedem nazwisk na sali rozpina łuk od 1901 roku do dziś. Każdy z trzech zapowiedzianych epizodów ma osobę z nazwiskiem: Strotmann, Budde, Brinkmann. Spojrzenie w przyszłość uczciwie podaje liczby narybku, siedmiu wobec 19, i docenia czwartki, zamiast narzekać. Zakończenie zmierza do wspólnego okrzyku, jedynej rzeczy, w której wieczorem Kommers na pewno wezmą udział wszyscy.
Wzór stojący za obiema mowami
Obie mowy wygrywają tym samym rzemiosłem: powitaniem z zachowaną kolejnością, liczbami z własnego bractwa, ludźmi z nazwiskami. Proklamacja czerpie siłę z opóźnionego nazwiska, Kommers z epizodów, które zastępują kronikę. Obie kończą się na sali, wspólnym wiwatem, bo mowa na święto strzeleckie jest gotowa dopiero, gdy namiot odpowie. Do własnej mowy zbierz najpierw liczby święta: strzały, godziny, lata. eloqole zbuduje z nich wersję na proklamację, Kommers lub Frühschoppen.